Nadzieja jest matką głupców,
lecz jak każda matka, kocha swoje dziecko.
Wpatrujesz się w niewielki punkt na popękanej szarawej ścianie, na której osiadła cienka warstwa popiołu. Spuszczasz wzrok ciemnych tęczówek na podłogę i lustrujesz wszystkie ubytki w dębowej posadce. Spojrzenie kierujesz na koniec pokoju, w miejsce, w którym kiedyś stało łóżko, a po jego prawej stronie niewielka szafka nocna. Pod południową ścianą znajdował niewielki kuchenny stolik, z jednym, wiekowym krzesłem. Cegły z rozwalonej ściany leżą na osmolonej stercie starych książek, w których zapisano rodowe dzieje klanu Uchiha.
Po Konosze praktycznie nic nie pozostało. Wszędzie unosił się popiół i dym, gdzieniegdzie jarzył się ogień. Wioskę spowiło morze szarości, które było dołujące, tak jak perspektywy na przyszłość jej mieszkańców. Miesiąc temu na Kraj Ognia spadły pierwsze bomby, a teraz wojna nadeszła i do Osady Ukrytej w Liściach. Na początku na powierzchni zostały największe miasteczka i główne miasto, lecz wraz z rozwojem wojny, skala strat wzrastała. Z powierzchni znikały ubogie domy górnicze, większe lokale, pomieszczenia biurowe, niewielkie sklepiki, w których wcześniej można było uzyskać najpotrzebniejsze towary. Rezydencja Pana Feudalnego także została zniszczona.
Wiele cywili straciło życie, a nie liczni, którzy przeżyli uciekli w kierunku gór Asahi. Tak dużo istnień już pochłonęła wojna, a starty miały być jeszcze większe.
Snujesz się po znajomym pomieszczeniu ostrożnie, starając się nie zapaść na spróchniałych deskach podłogi. Opuszkami palca gładzisz pękniętą ramkę, ścierając z niej kurz i pył, pozostałości po jednym z wybuchów. Zwlekasz z opóźnieniem mieszkania, jakbyś chciał jeszcze trochę poczuć się jak w domu. Bo przecież to był twój dom.