Organizacja zwana "Brzaskiem" wciąż pozostawała wielkim znakiem zapytania, a z trudem ze zdobytych wcześniej wskazówek Ropuszego Mędrca, niewiele można było przypuszczać, jaki będzie ich kolejny krok. Kilkanaście stron zapełnionych charakterystycznym pismem, wyćwiczonym i dopracowanym, spoczywało teraz na mahoniowym biurku dowódcy Wioski Liścia. Tsunade spoglądała na nie zbyt często niżby chciała, lecz nie potrafiła myśleć teraz o niczym innym. Kluczem do sukcesu, jakim niewątpliwie było zwycięstwo nad organizacją, musiały być zawarte w tych kilkunastu stronach informacje.
Dobiegł ja odgłos pukania. Zapewne Shizune chciała ją zrugać, za tak długie ślęczenie nad zwojami. Zdziwiła się, kiedy w progu ujrzała znajomą, biała czuprynę, należącą do autora tego zbioru. Jiraya stał opierając się o framugę, z nieukrywanym rozbawieniem.
— Zawsze wchodziłeś przez okno — rzuciła, przykładając czarkę do ust z chłodną już herbatą.
